cena: $2,99
- naprawdę ładnie wygląda
- wieczna beta oznaczona wersją 1.0
- brak podstawowych funkcji
- niestabilne działanie
Od dłuższego czasu szukam dla siebie ładnej, funkcjonalnej i stabilnej aplikacji, która pozwoli mi śledzić moje wydatki. W AppStore znaleźć można kilka funkcjonalnych i stabilnych. Ale ja kocham styl Apple. Uwielbiam minimalizm i czysty design. Chciałbym, aby aplikacja, której używać będę kilka razy dziennie nie wyglądała, jakby projektowali ją programiści.
Znalazłem Cha-Ching Touch, mobilną wersję Cha-Ching. I rzeczywiście, wśród innych tego typu programów CCT wyróżnia się piękną oprawą graficzną. Ale czy warto wyłożyć na nią nasze ciężko zarobione $3? Ja wyłożyłem, poniżej moje wrażenia.
Do czego służy Cha-Ching Touch?
Cha-Ching Touch to mobilny manager finansów. Pozwala śledzić wydatki, ustalać limity, planować oszczędności. Program jakich wiele. Z tą różnicą, że dużo ładniejszy od konkurencji. Czy potrzebny? Z managerami finansów jest trochę jak z aplikacjami typu “Get Things Done”. Przy GTD już samo ułożenie planu kolejnego dnia / spotkania / zakupów wprowadza namiastkę porządku w życie i pozwala lepiej wykorzystać te nędzne 24 godziny.
Manager finansów okazuje się przydatny, kiedy po przestudiowaniu paragonów zebranych w ciągu długiego weekendu i wprowadzeniu kwot do telefonu, aplikacja krzyczy że w ciągu 4 dni przebalowaliśmy połowę wartości samochodu. Wierzcie mi, czerwony pasek sygnalizujący przekroczenie miesięcznego budżetu potrafi sprowadzić na ziemię.
Jak działa Cha-Ching Touch?
Po tapnięciu zgrabnej ikonki powitał mnie równie zgrabny ekran startowy (podobny trochę do tego z Twitterrific). Pierwszym krokiem jest ustawienie kilku kont, z których to znikanie gotówki chcemy obserwować. Stworzyłem, więc na początek konto oszczędnościowe, fikcyjne na potrzeby recenzji – nie ma to jak wydawać oszczędności. (; Oprócz tego aplikacja daje możliwość stworzenia konta online, konta bieżącego, i wirtualnego portfela wypchanego gotówką.
Stworzyłem konto, wprowadziłem sobie początkowe saldo. Zacząłem wydawać. Skserowałem 43 strony notatek, kupiłem pad’a do xBox’a, najnowszą płytę Dody, zupkę w proszku i zatankowałem czołg do pełna. I tu ciekawostka, bo żadnej z tych informacji nie wyczytacie ze screena. Cha-Ching Touch dzieli wydatki nie według tego na co wydaliśmy, ale na to, gdzie wydaliśmy. W pierwszej chwili oburzyłem się takim rozwiązaniem, ale jako, że wydałem te $3 na aplikację, to postanowiłem dać śwince szanse. I okazało się, że po chwili można się przyzwyczaić, a nawet docenić pomysł twórców.
Taki system uciążliwy jest przez pierwsze 2-3 dni, kiedy na liście sklepów nie mamy nic i przy każdej nowej transakcji trzeba takowy dodać. Później jest już łatwiej i szybciej. Po kolejnej wizycie w spożywczym wystarczy tylko wybrać “spożywczy” i wpisać kwotę – program sam wywnioskuje, że kupiliśmy jadło. Całość idzie jeszcze sprawniej dzięki liście ulubionych sprzedawców. A już szczytem jest przypisanie lokalizacji do sklepu (dzięki GPS). Wtedy wystarczy odpalić aplikację, wpisać kwotę i wiadomo gdzie i co kupowaliśmy.
Po udanych zakupach postanowiłem sprawdzić czy cokolwiek mi jeszcze zostało. Do tego służy zakładka “Budżet”, gdzie wylistowane są wszelkie nasze wydatki wraz z informacją o tym czy przekroczyliśmy wcześniej ustalony limit czy nie. Na screenie widać, że kserowania i płyty w planach nie miałem i dałem się ponieść. Nadrobiłem za to oszczędną jazdą i dietą (; W sumie jestem na plus 144zł do końca miesiąca – można zaszaleć!
Inną opcją, jaką daje CCT jest definiowanie powtarzających się transakcji, takich jak opłata za telefon, czynsz czy ubezpieczenie samochodu. Transakcje można wyróżniać, oflagowywać. Program daje możliwość przeglądanie historii wydatków wg miesięcy. Całość synchronizuje się bezprzewodowo z desktopową wersją aplikacji. Niestety Cha-Ching na Mac’a to wieczna beta, ale to temat na osobny wpis. Niestety również Cha-Ching Touch ma słabe strony. Sporo słabych stron.
Słabe strony Cha-Ching Touch
Po pierwsze aplikacja sprawia wrażenie nieskończonej, a przecież to wersja 1.0, żadna alfa czy beta. Brak tagów mocno daje się we znaki. Dodatkowo do każdego ze sklepów możemy przypisać tylko jedną kategorię. A co jeśli w Biedronce kupię chleb, papier toaletowy, brykiet do grilla i opony letnie?
W ciągu kilku dni używania aplikacja potrafiła mi się wywalić i stracić połowę wpisanych niedawno danych. Czasem przyciąć może przy dodawaniu transakcji. Brakuje możliwości ustawienia salda początkowego przy dodawaniu nowego konta – trzeba księgować osobną transakcję. Synchronizacja nie zawsze działa, a jak już zadziała to zdarza jej się zmienić daty transakcji np. na 23 stycznia 2001.
Czy warto kupić Cha-Ching Touch?
Na chwilę obecną Cha-Ching Touch jako samodzielne narzędzie do najlepszych nie należy. Chłopaki z MidnightApps odpowiedzialni za stworzenie aplikacji wciąż obiecują poprawki. Opóźnienia związane z wypuszczeniem wersji 1.1 tłumaczą tym, iż razem z nią musi zostać udostępniona wersja desktopowa, a ta “wciąż się ulepsza”.
Jeśli więc ktoś szuka przede wszystkim funkcjonalności i potrzebuje tego typu narzędzia już teraz, to radzę wybrać jedną z konkurencyjnych aplikacji. Jeśli ktoś jednak, tak jak ja, ceni sobie estetykę i jest w stanie poczekać na kolejną wersję z nadzieją na liczne poprawki, to $3 nie wydaje się wygórowaną ceną (ta przy wersji 1.1 może skoczyć). Cha-Ching Touch to fajna aplikacja, niestety ktoś się pomylił i mocno niedopracowaną bętę oznaczył wersją 1.0.






Mnie interesuje jeszcze czy da się ustawić początek miesiąca budżetowego na inny dzień niż 1 każdego miesiąca?
@pog, niestety. Budżet podzielony jest na miesiące, a nie na cykle 30 dni. Tak więc mamy budżet na maj, czerwiec, lipiec, itd. A szkoda.
A Pennies? Kilka miesięcy temu szukałem jakiegoś programu do zapisywania wydatków (bo Pennies nie pozwala na nie wiadomo co) i ze wszystkich topornych ala kalkulator i notatnik tylko ten był OK.
Są jeszcze jakieś programy, które mają ładny wygląd?
BTW. Fajny blog, taka polska odmiana mac.appstorm.net