cena: $0,00
- działa szybko i sprawnie
- możliwośc ustawienia własnej domeny
- linki, zdjęcia, pliki i kod w jednym miejscu
- darmowa
- brak informacji o zajętym miejscu w panelu
- reklamy
Pracując jako grafik często wysyłam klientom mniejsze lub większe obrazki, zdjęcia, przykłady. Czasem zdarza się też wysłać developerom kawałek kodu. Wszystko to wiąże się z mozolnym wysyłaniem tychże pierdół na własny FTP. Przez jakiś czas używałem Skitch!, ale interface tej aplikacji wzbudza we mnie mało pozytywne odczucia. Czego więc używać do szybkiego dzielenia się plikami? Może Droplr?
Szczerze powiedziawszy do Droplr podchodziłem z pewnym dystansem. Próbowałem już kilku aplikacji tego typu. Spośród nich jedyną, której używam na codzień jest DropBox. Jednak DropBox służy mi właściwie tylko do synchronizacji niektórych programów między komputerami, czy udostępniania klientom naprawdę ciężkich plików (kilkaset MB). A ja chcę szybko i bez kombinowania wysyłać znajomym i klientom niewielkie pliki. No i Droplr jak najbardziej się nadaje.
Jak działa Droplr?
Pierwszą rzeczą jaką musimy zrobić po instalacji programu to połączenie go z naszym kontem na Twitter.com. I tu pojawia się problem, bo Droplr domyślnie będzie chciał łączyć się z kontem, na którym aktualnie jesteśmy zalogowani. Warto więc sprawdzić czy to właściwe konto. Sam bardzo się zdziwiłem, kiedy program połączyłem z jednym kontem, a na stronie droplr.com zalogowałem się danymi z innego i już na wstępie nic nie działało jak trzeba.
Podejrzewam jednak, że to kwestia tego, że mamy poniedziałek, a ja wstałem przed 5 rano. Ktoś kto myśli w miarę trzeźwo i kojarzy fakty, nie będzie miał problemu z instalacją, logowaniem i łączeniem Droplr z Twitter’em.
Po połączeniu Droplr jest gotowy do działania. Na pasku menu pojawi się zgrabna ikonka. Teraz wystarczy tylko przeciągać na nią dowolne pliki. Droplr zauploaduje je na serwer a link do nich skopiuje do schowka. Jedyne co pozostaje nam, to wciśnięcie CMD+V w Mail.app, Adium, Tweetie, czy gdziekolwiek chcemy plik udostępnić. Proste, prawda?
Ale jak wspomniałem we wstępie, zdarza mi się wysyłać nie tylko grafikę, czasem muszę podesłać klientowi kawałek kodu. Twórcy Droplr pomyśleli i o tym. W menu aplikacji mamy opcję wysyłania tekstu w trzech formatach: plain text, markdown i code. Kod wrzucony na Droplr będzie pięknie pokolorowany i bardzo czytelny.
Dzięki Droplr możemy również skracać linki. Wystarczy przeciągnąć adres witryny na ikonkę w menubar a link zostanie automatycznie skrócony i skopiowany do schowka.
Zarządzanie plikami na droplr.com
Strona aplikacji jest bardzo czytelna. Po zalogowaniu (danymi z twittera) zostajemy przeniesieni do panelu administracyjnego, gdzie wylistowane są wszystkie zauploadowane przez nas pliki z podziałem wg rodzaju (kod, obrazy, linki). Na tej stronie widać też ile razy dany pliki / link był wyświetlany. Pliki możemy oczywiście segregować sortować i usuwać.
To czego brakuje mi w panelu to informacja o tym ile miejsca zajmują moje pliki i ile wolnego jeszcze mi zostało (na starcie dostajemy 1GB miejsca, a jeśli tweetniemy o droplr, pojemność konta zwiększa się do 2GB).
Droplr we własnej domenie?
Droplr daje możliwość dzielenia się linkami w domenie droplr.com/IDPLIKU, drp.ly/IDPLIKU. Krótkie przyjemne adresy. Każdy jednak może ustawić własną domenę dla swoich plików. Moim zdaniem świetny pomysł. Wysyłany do klienta link w postaci np. kadysz.com/IDPLIKU wygląda lepiej, profesjonalniej niż te z drp.ly czy droplr.com.
Podsumowując…
Droplr spełnia swoje zadanie bardzo dobrze. Jest świetną alternatywą dla DropBox, gdzie wysyłanie plików trwa trochę dłużej i wymaga odpalania okna Findera, kopiowania, etc. Bardzo dobre połączenie z twitterem i napopularniejszymy aplikacjami do jego obsługi, skróty klawiszowe i możliwość udostępniania plików pod własną domeną. To wszystko czyni z Droplr naprawdę sprawne narzędzie. Polecam.






I najważniejsza informacja “Droplr requires Mac OS 10.6 Snow Leopard.” :/ Pod Mac OS X 10.5.8 Leopard nie działa – sprawdzone :(
Szkoda również że aplikacja dostępna jest ogólnie jedynie dla Mac OS. Gdyby była i Win/Lin to zyskałaby popularność jak dropbox.
Kolejny program “must have”, przez który będę musiał w końcu kupić 10.6. Dzięki za recenzję!
lpezda napisal:
Może jeszcze nie jest za późno na list do Mikołaja (;
Paweł Kadysz napisal:
Niestety. Nie wytrzymałem psychicznie i kupiłem Magic Mouse ;)
Fantastyczna wiadomość z twittera:
“Just in case anyone hasn’t read the release notes, Droplr 1.1 supports OS X 10.5. We just updated our footer to reflect the change.”
Już się nie mogę doczekać powrotu do domu i sprawdzenia Droplr!